„Stała cena”, która nie jest stała? – opinia do projektu nowelizacji ustawy – Prawo energetyczne

Prezes Fundacji SET Wojciech Dąbrowski zwraca uwagę na groźne dla odbiorców energii zapisy w projekcie nowelizacji Prawa energetycznego (druk 2150), który wprowadza definicję umowy „z gwarancją stałej ceny” – ale w praktyce otwiera furtkę do przenoszenia ryzyka cenowego na odbiorców.

„Stała cena”- zmienne ryzyko- jak nowa regulacja przerzuca koszty na odbiorców końcowych !

Projekt nowelizacji ustawy – Prawo energetyczne (druk 2150) wprowadza nową definicję „umowy na czas oznaczony z gwarancją stałej ceny”. Na poziomie formalnym utrzymuje ona dotychczasowe pojęcie stabilności cenowej, jednak jej rzeczywista treść normatywna prowadzi do istotnej zmiany charakteru tego instrumentu. W konsekwencji mamy do czynienia nie tyle z doprecyzowaniem definicji, ile z jej funkcjonalną redefinicją, niosącą daleko idące skutki ekonomiczne i społeczne.

Zgodnie z projektowanym brzmieniem, umowa taka może zawierać mechanizmy elastyczne, w tym różnicowanie cen energii elektrycznej w zależności od okresów szczytowych i pozaszczytowych, a także wyłączać spod gwarancji określone elementy kosztowe – w szczególności te, które pozostają poza bezpośrednią kontrolą sprzedawcy energii. Tym samym dochodzi do powstania konstrukcji hybrydowej, w której deklarowana „stałość ceny” współistnieje z dopuszczalną zmiennością jej istotnych komponentów.

Rozbieżność między konstrukcją prawną a ekonomiczną

Kluczowym problemem projektowanej regulacji jest narastająca rozbieżność pomiędzy jej warstwą językową a rzeczywistą treścią ekonomiczną. Utrzymanie nazwy „umowy z gwarancją stałej ceny” sugeruje pełną przewidywalność kosztów w całym okresie obowiązywania kontraktu. Tymczasem wprowadzone wyjątki powodują, że gwarancja ta ma charakter częściowy i selektywny.

Z perspektywy analizy ekonomicznej oznacza to odejście od klasycznego modelu kontraktu typu fixed price, w którym sprzedawca bierze na siebie ryzyko zmienności cen rynkowych, na rzecz modelu, w którym ryzyko to zostaje podzielone – a w praktyce w istotnym zakresie przeniesione na odbiorcę końcowego. Tego rodzaju konstrukcja, choć dopuszczalna regulacyjnie, wymaga szczególnej przejrzystości informacyjnej, której w obecnym kształcie projektu brakuje.

Skala oddziaływania – gospodarstwa domowe w centrum regulacji

Projektowana zmiana ma charakter powszechny i obejmie potencjalnie miliony odbiorców energii elektrycznej w Polsce. W szczególności dotyczy gospodarstw domowych, które stanowią główną grupę nabywców produktów o charakterze „stałocenowym”. Motywacją wyboru takich umów jest przede wszystkim potrzeba stabilizacji wydatków oraz ograniczenia ekspozycji na zmienność rynku energii.

W tym kontekście należy podkreślić asymetrię informacyjną, jaka może powstać pomiędzy profesjonalnymi uczestnikami rynku (sprzedawcami energii) a odbiorcami indywidualnymi. Ci drudzy, kierując się nazwą produktu, mogą podejmować decyzje kontraktowe w przekonaniu o pełnej ochronie przed wahaniami cen, podczas gdy rzeczywisty zakres tej ochrony jest ograniczony.

Przeniesienie ryzyka rynkowego – implikacje mikroekonomiczne

Jednym z najistotniejszych skutków projektowanej regulacji jest zmiana alokacji ryzyka rynkowego. W dotychczasowym modelu umów ze stałą ceną to przedsiębiorstwa energetyczne ponosiły odpowiedzialność za zarządzanie ryzykiem cenowym, wykorzystując instrumenty zabezpieczające (hedging), kontrakty terminowe czy dywersyfikację portfela zakupowego.

Nowa definicja prowadzi do sytuacji, w której  ryzyko zostaje przeniesiona na odbiorców końcowych. Oznacza to, że gospodarstwa domowe – nieposiadające ani narzędzi, ani kompetencji do zarządzania ryzykiem rynkowym – stają się jego biernymi nosicielami. W praktyce może to skutkować zwiększoną zmiennością rachunków za energię, nawet w ramach umów postrzeganych jako „bezpieczne”.

Transformacja energetyczna i rosnąca rola gazu

Analiza skutków regulacji musi uwzględniać szerszy kontekst systemowy, jakim jest transformacja energetyczna. Polski sektor elektroenergetyczny znajduje się w fazie intensywnych zmian strukturalnych. W tym procesie kluczową rolę odgrywają jednostki gazowe, pełniące funkcję źródeł bilansujących system. W rezultacie ceny energii elektrycznej są w coraz większym stopniu skorelowane z cenami gazu ziemnego, który charakteryzuje się wysoką zmiennością i podatnością na czynniki zewnętrzne.

Uwarunkowania geopolityczne jako czynnik ryzyka

Rynek gazu ziemnego pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych segmentów globalnej gospodarki na napięcia geopolityczne. Zakłócenia podaży, konflikty regionalne, decyzje państw eksportujących czy zmiany w globalnych łańcuchach dostaw mogą prowadzić do gwałtownych i trudnych do przewidzenia zmian cen.

W takich warunkach wprowadzenie mechanizmów elastycznych do umów określanych jako „stałocenowe” tworzy bezpośredni kanał transmisji szoków cenowych z rynku gazu na rachunki odbiorców energii elektrycznej. Oznacza to, że nawet krótkookresowe zaburzenia geopolityczne mogą mieć natychmiastowe przełożenie na koszty ponoszone przez gospodarstwa domowe.

Mechanizm transmisji szoków cenowych

Z punktu widzenia ekonomii regulacji szczególnie istotny jest mechanizm przenoszenia szoków cenowych. W klasycznym modelu kontraktów stałocenowych amortyzacja takich szoków następuje po stronie sprzedawcy, który ponosi koszty zabezpieczenia się przed ryzykiem.

W projektowanej konstrukcji mechanizm ten zostaje osłabiony. Wzrost cen gazu – będący efektem czynników globalnych – może być w sposób automatyczny i bezpośredni odzwierciedlany w rachunkach odbiorców. Tym samym funkcja ochronna umowy ulega istotnemu ograniczeniu.

Odbiorcy wrażliwi i ryzyko ubóstwa energetycznego

Szczególne znaczenie mają skutki regulacji dla odbiorców wrażliwych, w tym gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym. To właśnie ta grupa najczęściej decyduje się na zawieranie umów ze stałą ceną, traktując je jako instrument stabilizacji budżetu domowego.

Projektowana zmiana prowadzi jednak do sytuacji, w której narzędzie to przestaje pełnić swoją podstawową funkcję. Zamiast redukować niepewność, może ją potęgować, przenosząc skutki wahań rynkowych na odbiorców o najmniejszej zdolności ich absorpcji. W wymiarze społecznym rodzi to ryzyko pogłębienia nierówności oraz zwiększenia skali ubóstwa energetycznego.

Status ekonomiczny odbiorcy – od konsumenta do uczestnika rynku

W ujęciu systemowym projektowana regulacja prowadzi do zmiany statusu ekonomicznego odbiorcy energii. Z podmiotu chronionego, korzystającego z produktów ograniczających ryzyko, staje się on uczestnikiem rynku narażonym na jego zmienność.

Co istotne, proces ten zachodzi bez wyraźnej zmiany komunikacyjnej – odbiorca nadal zawiera umowę określaną jako „stałocenowa”. Powoduje to ryzyko nieświadomego wejścia w relację kontraktową o charakterze zbliżonym do instrumentów o zmiennej cenie, a w skrajnym ujęciu – o cechach ekspozycji quasi-spekulacyjnej.

Wnioski i implikacje regulacyjne

Projektowana zmiana definicji „umowy na czas oznaczony z gwarancją stałej ceny” prowadzi do jej faktycznej redefinicji. Wprowadza model, w którym stabilność cen ma charakter ograniczony, a ryzyko rynkowe zostaje w znacznym stopniu przeniesione na odbiorców końcowych.

W warunkach rosnącej zależności cen energii od rynku gazu oraz utrzymującej się niepewności geopolitycznej oznacza to zwiększoną ekspozycję gospodarstw domowych na zmienność kosztów energii. Szczególnie dotyczy to odbiorców wrażliwych, dla których przewidywalność wydatków ma kluczowe znaczenie.

Z perspektywy polityki publicznej rodzi to istotne pytania o zgodność projektowanej regulacji z zasadami ochrony konsumenta, przejrzystości rynku oraz sprawiedliwej alokacji ryzyka. Utrzymanie nazwy sugerującej stabilność cen przy jednoczesnym ograniczeniu jej zakresu może bowiem prowadzić do erozji zaufania do rynku energii oraz instytucji regulacyjnych.
 „Stała cena” może stać się konstrukcją przede wszystkim formalną, a nie realnym instrumentem stabilizacji kosztów energii.

AUTORZY:

Wokciech Dąbrowski

Wojciech Dąbrowski

Prezes Fundacji

Udostępnij: