Co się stanie w czerwcu z SAFE?

Polski przemysł zbrojeniowy staje przed widmem gigantycznych ograniczeń, jeśli umowy w ramach programu SAFE nie zostaną sfinalizowane do końca maja. Od 1 czerwca wchodzi w życie rygorystyczny unijny przepis uniemożliwiający samodzielne zakupy uzbrojenia w formule single procurement. Brak akceptacji Brukseli lub niedotrzymanie terminów oznacza, że Polska straci prawo do autonomicznego kierowania miliardów do krajowych fabryk, takich jak Huta Stalowa Wola czy Grupa WB. Od czerwca każdy nowy zakup ze środków SAFE będzie musiał być realizowany wspólnie z co najmniej dwoma innymi państwami UE, co realnie grozi wypchnięciem polskich zamówień do zagranicznych koncernów.

Co się stanie w czerwcu (po przekroczeniu terminów)?

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem SAFE, od 1 czerwca wygasa możliwość samodzielnego kontraktowania (single procurement). Każdy projekt zgłoszony lub niepodpisany do tego czasu musi przejść w tryb common procurement (zamówień wspólnych).

Skutki dla polskiej zbrojeniówki:

  1. Utrata autonomii: Polska nie może już sama wskazać, że 100% danej pożyczki pójdzie do Huty Stalowa Wola czy PGZ. Musi znaleźć co najmniej dwa inne państwa UE chętne na ten sam sprzęt.
  2. Blokada niszowych polskich produktów: Jeśli inne kraje nie będą zainteresowane np. polskimi wozami Borsuk czy systemem Baobab-K, Polska nie otrzyma na nie unijnego dofinansowania i będzie musiała sfinansować je w pełni z własnego, obciążonego budżetu krajowego.

Co zyskują firmy niemieckie i rząd w Berlinie?

Przejście programu w fazę zakupów wspólnych (common procurement) to ogromny atut dla państw z silnie rozwiniętym i zakorzenionym w Europie przemysłem obronnym, takich jak Niemcy:

  • Dominacja dużych konsorcjów: W przetargach międzynarodowych (gdzie decyduje otwarta konkurencja i zdolności produkcyjne) giganci tacy jak Rheinmetall czy KNDS (Krauss-Maffei Wegmann) mają przewagę technologiczną i kapitałową nad polskim PGZ.
  • Przejęcie zamówień na amunicję i pancerniaka: Ponieważ Niemcy i inne kraje zachodnie promują własne standardy (np. czołgi Leopard, systemy przeciwlotnicze IRIS-T), wspólne unijne zakupy po czerwcu będą naturalnie faworyzować tamtejsze linie produkcyjne. Polska chcąc wydać środki z SAFE, musiałaby „podpiąć się” pod programy niemieckie lub francuskie.
  • Realizacja interesów Berlina: Rząd niemiecki od dawna lobbuje w Brukseli za mechanizmami konsolidacji europejskiego rynku obronnego wokół kilku kluczowych graczy. Opóźnienie polskich projektów spycha Polskę z roli samodzielnego producenta do roli klienta kupującego w zintegrowanych, zachodnioeuropejskich łańcuchach dostaw.

Autores:

GEN. BRYG. REZ. PILOT DARIUSZ WROŃSKI

Compartir: